Articles



Daystate przedstawił pierwszy mosiężny model Midasa w 1981 roku. Nazwa pochodzi od imienia mitologicznego króla, którego dotyk zamieniał wszystko w złoto. Ten model otrzymał ją z powodu błyszczącego kartusza, który w tamtych czasach - wczesnego rozwoju wiatrówek PCP - był wykonany z mosiężnej tuby.
Midas ewoluował z oryginalną gamą Huntsmanów, tak więc Daystate cofnął się w czasie i ponownie przedstawił szereg modeli Huntsman Classic, całkowicie jednak zaadoptowanych do wymogów współczesności. Byłem optymistycznie nastawiony, kiedy dowiedziałem się, że przykuwający uwagę Midas ma się pojawić w nowej odsłonie.
Właściwie pojawił się i dołączył do stajni Classic'ów jako limitowana edycja Huntsmana. Daystate wyprodukuje tylko 400 karabinków, a ja miałem wystarczająco dużo szczęścia, aby dostać wyjątkową możliwość sprawdzenia modelu HM001.
Nie myślcie jednak, że Midas jest „specjalną" edycją tylko z powodu złotego wyglądu. Ma wiele zmodyfikowanych cech, które odróżniają g od gamy Huntsmanów Classic. I jeśli chodzi o moje zdanie, zmiany te wystarczają, aby wydać go jako osobny model.
Oczywiście, najbardziej rzucającą się w oczy różnicą jest kartusz. Z powodów bezpieczeństwa, mosiężna tuba ustąpiła miejsca konwencjonalnej stali - jednak z zewnątrz wciąż jest pokryta mosiądzem, który został nałożony na miedziany podkład, aby dać wysoce polerowane i bardzo wytrzymałe wykończenie. Mosiądz nie zmatowieje tak, jak zdarzało się to w modelu z lat 70, tak więc jest to olbrzymia poprawa.
Złoty Standard
Podczas gdy seria Huntsmanów Classic ma mechanizm położony niżej w osadzie, w Midasie został jeszcze obniżony. Pozwoliło to projektantom na wyrzeźbienie pięknej sportowej sylwetki, która również jest dość odmienna od tej z modeli Classic. Olejowo wykończona - w pozostałych Classic'ach jest lakierowana - aby pokazać to, co najlepsze z orzechowego drewna o bardzo dobrej gramaturze, ma płytsze wcięcie w chwycie przednim. Aby uzupełnić włożony mechanizm, baka policzkowa została obniżona.
Laserowo wycinane panele chwytu pistoletowego i przedniego zostały przeprojektowane i zawierają ryflowanie w kształcie odwróconej piły, które nie jest tak ostre, mimo to wciąż jest praktyczne. Nowymi akcentami na chwycie to wyprofilowane miejsce na kciuk oraz zakończenie chwytu pistoletowego z różanego drewna. Dzięki tym szczegółom karabinek nabiera klasy. Elegancji dodaje także dziobowaty przód osady i wygrawerowane - po obu stronach osady ponad spustem - logo Daystate.
Z praktycznego punktu widzenia byłem zadowolony widząc, że w pudełku znajdują się uchwyty na pas nośny, jednakże nie jestem do końca entuzjastycznie nastawiony co do umiejscowienia przedniego uchwytu. Jeśli byłby troszkę dalej, kolidowałby ze świetną krzywizną przodu osady, tak więc jest to chyba najlepsze miejsce do umiejscowienia go.
Osada jest bardzo dobrze dopasowana do mechanizmu Midasa, który współgra z lufą, ta z kolei przy długości 380 mm jest o kilka cm krótsza, niż w innych Classic'ach. To pomaga przenieść środek ciężkości do tyłu, co zapewnia strzelcowi większą kontrolę. Nawet z założonym celownikiem środek ciężkości znajduje się tuż przed osłonką spustu.
W wiatrówkach PCP krótsza lufa zwykle skutkuje mniejszą ilością strzałów z jednego naładowania, jednak wnętrze Midasa zostało zmodernizowane tak, aby zapobiec spadkowi energii. Każde napełnienie dało 72 strzały w kalibrze 4,5 mm z maksymalną wariacją 5 m/s z wybraną przez Daystate amunicją. Nieźle jak na niewyregulowany karabinek, jednak jest ku temu powód, o którym zaraz opowiem.
Na początku kilka spraw odnośnie ładowania. Gratulacje dla Daystate za kontynuowanie nadrukowywanego ostrzeżenia „Tylko czyste sprężone powietrze" wokół zaworu, jak również za wygrawerowanie na lufie indywidualnej dla każdego karabinka wartości optymalnego ciśnienia napełniania kartusza. W przypadku #001 było to 180 bar, które oczywiście wytłoczone zostało w złocie!
Ciśnienie w kartuszu możesz śledzić dzięki zintegrowanemu manometrowi umieszczonemu na spodzie osady. Znów, jest to zmieniony w porównaniu do Classic'ów komponent, posiadający bardziej kompaktową tarczę umieszczoną w mosiężnym pierścieniu.
Płaski, zakrzywiony język spustowy został anodyzowany na złoto i pokryty mosiądzem, aby utrzymać dotyk Midasa, dlaczego zatem nie zrobili tego samego z językiem obrotowego bezpiecznika z tyłu mechanizmu? Tak, jak w modelach Classic jest on czerwony i wystaje jak spuchnięty królewski kciuk. Z drugiej strony, działa bezbłędnie, cicho i może zostać zresetowany w razie potrzeby. Przypuszczam, że z podobną krytyką powinna się spotkać nierdzewna wkładka jednostrzałowa, którą dostajemy z Midasem, służąca do zmiany magazynka na wkładkę.
Ale ten beznarzędziowy system jest bardzo dobry z powodu magnesów utrzymujących wkładkę w miejscu. Zwykle używam wkładki do strzelania w dzień, zmieniając na magazynek podczas strzelania nocą, kiedy nie chce mi się bawić w szukanie śrutów po ciemku. Jako jeden z większości praworęcznych strzelców, wybrałem ładowanie magazynka z lewej strony, jednak bardzo prosto można go ustawić tak, aby dało się ładować z prawej poprzez przestawienie blokady na drugą stronę.
Wcześniej wspomniałem o powtarzalności strzałów karabinka, czego przyczyną jest to, że, podobnie jak reszta gamy Classic'ów, Midas został wyposażony w zbijak patentu Harpera, wykorzystywany również w Merlynie. W skrócie: eliminując fenomen odbicia zbijaka, ten w pełni mechaniczny system pomysłowo imituje elektroniczną magię, którą możemy znaleźć w super wiatrówkach Daystate Mk3 i Mk4, poprawiając wydajność powietrza i wyrównując krzywą energii podczas pełnego naładowania.
Dodatkowo dział programu badań i rozwoju Daystate odkrył kilka usprawnień przy składaniu mikrozaworu, a Midas jest pierwszym z gamy Huntsman'ów, w których te usprawnienia zostały zastosowane. Tak więc za swoje pieniądze otrzymujesz bardzo zaawansowany karabinek PCP.
W polu
Tak jak ja, mógłbyś rozważyć, że błyszczące wykończenie Midasa mogłoby być przeszkodą do wykorzystania go podczas działań polowych sprawiając, że ten piękny karabinek staje się poniekąd zagadką. Pomimo tego bardzo dobrze bawiłem się strzelając z Midasa.
Orzechową osadę wymieniłem na jedną z czarnych osad, będących opcją w standardowej gamie Classic'ów. Dlaczego? Właściwie, pomyślałem, że wygląda dobrze z mosiężnym mechanizmem. Właściwie nie zdziwiłoby mnie gdyby sklepy zamówiły po kilka egzemplarzy w tym przebraniu.
Z 40 metrów byłem w stanie uzyskać skupienie 2,5 cm. Spust - który ustawiłem zgodnie ze swoimi preferencjami - poddaje się gładko, nawet kiedy środek ciężkości sprawia, że jest za lekki z przodu, praktycznie nie ma podrzutu.
Niemal niezauważalne podniesienie, występujące we wszystkich wiatrówkach PCP, zostało wyeliminowane poprzez zamontowanie tłumika. Nie zauważyłem zmian w osiągach, natomiast tłumik wyciszył i tak już cichy wystrzał Midasa do 0 decybeli.
W polowych warunkach Midas jest także całkiem cichy w obsłudze. Mimo że potrzebuje trochę siły przy naciąganiu, dźwignia prawie nie wydaje dźwięku podczas napinania, a przy włożonym magazynku procedura autoładowania jest bardzo pozytywna i szybka.
Z zamontowaną lunetą karabinek waży tylko 3,7 kg. Nie chciało mi się mocować pasa do uchwytów, które również otrzymujemy w zestawie do czarnej osady, ale nie miałem problemów nosząc kompaktowego Midasa nawet podczas najdłuższych wypraw.
Właściwie, im więcej strzelam z Midasa, tym bardziej doceniam go zarówno za osiągi, jak i za wygląd. Zapomniałem również o wszystkich obawach odnośnie jego przydatności. Tak, jest to również bardzo urokliwy karabinek - ale przede wszystki znaczenie ma jego opatentowane wnętrze, przyjazny użytkownikowi balans i ogólne osiągi, które działają na twój pożytek. Sądzę, że za pomocą nowego Midasa nie będzie trudno zostać złotym strzelcem.
Artykuł przetłumaczony z czasopisma Airgunner
