O portalu Wiatrówki Opisy i testy Wywiady i reportaże Artykuły zagraniczne Zawody i zloty Producenci wiatrówek FAQ
Home Members Groups Videos Photos Blogs Forums Events Polls Articles
Articles
Daystate Huntsman Shadow - Airgun World Styczeń 2009
09-25-06

 

Wiesz, jak to jest, kiedy coś obiecasz i właśnie w chwili, w której wypowiadasz słowa obietnicy, chcesz je natychmiast cofnąć? Znalazłem się w takiej sytuacji przy okazji tego testu. Tony Belas z Daystate zadzwonił do mnie i powiedział, że razem z Mike'iem Tawnem wpadli na świetny pomysł. Już sam fakt, że Tony dzwonił, by mi o tym powiedzieć, powinien zapalić ostrzegawczą lampkę w mojej głowie, jednocześnie wyostrzając zmysły. Niestety, z powodu globalnego ocieplenia, kryzysu kredytowego, albo faktu, że było piątkowe popołudnie i myślałem o wyprawie na ryby, miałem opuszczona gardę i byłem bezbronny.

 

Okazało się, że klienci sklepu Michaela Tawna - rolnicy i synowie tej ziemi - pytali o praktyczny, absolutnie niezawodny karabinek PCP, który mógłby ułatwić życie w tym hrabstwie i zniwelować trudy, jakie ze sobą niesie taka egzystencja.

Mike skontaktował się z Tonym i zabrali Huntsmana ze strzelnicy Daystate, by potem użyć go jako bazy do przeróbek. Dobrą wiadomością było to, że okazał się niemal idealny, poza elegancką orzechową kolbą. Wypróbowany, niezawodny, przerobiony 10-strzałowy magazynek dał naszym bystrym rolniczym wiatrówkowiczom potrzebną szybkostrzelność, a osłonięta lufa zapewniła dyskrecję. 85 strzałów możliwych do oddania przez fanów 5,5 mm, podczas gdy 4,5 mm daje 60 strzałów. Oba wyniki w stu procentach wystarczają, by zaspokoić potrzeby większości strzelców. Zintegrowane mocowanie do pasa nośnego sprawia, że przedzieranie się przez chaszcze i zagajniki jest łatwiejsze, a sportowe kontury tego klasycznego karabinka zapewniają pewny chwyt. Skoro wszystko jest takie dobre, co jest nie tak w związku z orzechem?

 

Orzech jest ładny i elegancki, i normalnie są to dobre cechy, jednak w tym przypadku po prostu nie były wymagane. Co więcej, oszczędni klienci sklepu Michaela Tawna nie byliby zadowoleni z potrzeby płacenia za wyszukaną drewnianą osadę, która nie jest im potrzebna. Ten niezaprzeczalny fakt został wyodrębniony przez Belasa, który rozpoczął obszerny program rozwojowy. Jego odkrycie kompletnie nas zaskoczy.

Oczywistym rozwiązaniem problemu jest zlecenie wyprodukowania osady syntetycznej. To jednak również niesamowicie kosztowne i nierentowne rozwiązanie. Przy produkcji limitowanej serii syntetyczne osady wymagają olbrzymich nakładów finansowych, ponieważ trzeba wykonać projekt oraz opracować i wykonać formy potrzebne do uformowania osad. Można się z tym pogodzić, jeśli masz zamówienie na na tysiące takich osad, jednak ten projekt wariacji Daystate Huntsmana jest edycją specjalną i zlecenie stworzenia polimerowej osady byłoby naprawdę sporą przesadą. Zamiast tego zlecono przemyślenie.

 

Dalsze zagłębianie się w specyfikę produkcji pozwoliło odkryć rzecz fascynującą: orzech był jednak niemalże idealny do tej do tej roboty, bez najmniejszych wątpliwości. Tak, właśnie ten sam orzech, niesamowicie mocny i włóknisty - mniej „ładne" cięcia nie tylko nadawały się do tego zadania, ale również mieściły się w budżecie. Fakt ten wymagał przetrawienia, jednak był to fakt, i Tony Belas natychmiast zapewnił kilka praktycznych, nie rzucających się w oczy, wytrzymałych osad w przygotowaniu do ostatecznego uderzenia inspiracji.

Tony zna się na wszystkich technicznych aspektach, takich jak obróbka metalu, polimerów i drewna tak, aby stały się bardziej użyteczne, i miał w zapasie jedną z wytrzymałych osad dla Huntsmana. Powstała dzięki specjalnej obróbce, która wymusza wchłanianie ochronnego barwnika głęboko w gramaturę drewna. Potem jest ono pokrywane bardzo wytrzymałym i wodoodpornym lakierem bezbarwnym. Oczywisty kolor barwnika to czarny. W efekcie powstał Huntsman Shadow.

 

Dana Obietnica

 

W ten sposób wracamy do mojej rozmowy telefonicznej z Tonym Belasem i obietnicy, w której złożenie naprawdę nie mogę uwierzyć. Po opowiedzeniu historii rozwoju „Shadowa", Tony potwierdził, że fabryczne testy Daystate zakończyły się bez problemów, i że jedyne czego teraz potrzebował, to kogoś, kto przetestuje karabinek w trudnych warunkach pogodowych, najlepiej w lodowatym deszczu. „Nie ma problemu, Tony" - powiedział zamroczony głupek po drugiej stronie telefonu, „Zrobię to sam!" Za późno, powiedziałbym.

„Dzięki Tel" - powiedział Tony Belas „Zaaranżowałem już dostarczenie go do twojego domu, a zgodnie z prognozami biura meteorologicznego, będziesz miał w niedzielę idealną pogodę do testów. Świetnie." Taa, świetnie.

Częściowo przygotowałem się na to jakiś rok temu, kiedy testowałem strój w kamuflażu, stojąc w ulewnym deszczu przez kilka godzin. Podczas wielu wypraw dałem kombinezonowi wycisk i bardzo się cieszyłem, kiedy się okazało, że strój nie puścił ani kropelki. Wciąż „testuję" ten kombinezon i wciąż jest tak samo doskonały, jak wtedy, kiedy pierwszy raz go założyłem. Pewnie teraz pomyślisz, że w takim razie powinienem być przygotowany, kiedy nadszedł czas testowania Shadowa, prawda? No tak, jednak to wymagałoby zapamiętania, bym spakował strój do samochodu przed wyjazdem na testy, czyż nie? Niestety, nie zrobiłem tego. Zostawiłem moją torbę ze sprzętem w przedsionku. Od zimowej zawieruchy chronił mnie tylko wędkarski kapelusik i sędziwe spodnie w kamuflażu. Jakkolwiek na to nie patrzeć, nie jest to najlepszy sposób rozpoczęcia testów polowych.


Nieodpowiedni do zdjęć

 

Zaraz na początku napotkałem mały problem techniczny. Pogoda była tak zimna i mokra, że zdecydowałem się na zrobienie zdjęć testowych jeszcze zanim umrę z przemarznięcia, jednak Nikon nie współpracował. Osłaniałem go od wszystkich żywiołów z przodu mojego kapelusika, jednak kiedy chciałem wykadrować pierwsze ujęcie, obiekt wyglądał na jeszce bardziej rozmyty, niż zbliżenie Joan Collins. Zamglone soczewki uniemożliwiały robienie zdjęć do czasu, aż temperatura aparatu nie zrównała się z temperaturą na zewnątrz, i do tego czasu nie mogłem użyć aparatu. Nieistotne, po prostu zostawiłem go w otwartej walizeczce pod drzewkiem i skupiłem się na strzelaniu z Shadowa w deszczu.

Przemyślałem potem, co właściwie robię. Po pierwsze, aby uzyskać jakiekolwiek znaczące wyniki z tej tortury, musiałbym udowodnić, że karabinek testowy działa równie dobrze przemoczony, jak i nie przemoczony, i jest to łatwiejsze do zrobienia, niż mopgłoby się wydawać normalnemu człowiekowi. Podstawowym miejscem testu jest osłonięty kawałek ziemi obok mojego ulubionego miejsca do wędkowania. Sam zbudowałem kulochwyt i zaawansowany technicznie bench rest (sterta papierków i przymocowany fotel pasażera od Forda Cortiny), tak więc test na 40 metrów był przygotowany. Próbowałem nawet ustawić papierowe cele, jednak szybko przemokły i zostały zdmuchnięte, zanim zdążyłem usiąść na moim stanowisku. Poza tym, z wiatrem wiejącym ze wszystkich stron, jak właściwie miałem sprawdzić celność? Nie mogłem. Zamierzałem przetestować funkcje i całą resztę.

 

Jeśli zdarzyło wam się pojechać na niedzielną wycieczkę nad pewne jeziorko w Berkshire i zobaczyć bardzo głupiego faceta wchodzącego w paszczę późnolistopadowej burzy, trzymającego przed sobą czarny karabinek tak, aby złapał jak najwięcej wody, to prawdopodobnie byłem ja. Właściwie to na pewno byłem ja, ponieważ nie wyobrażam sobie aby było dwóch tak bezrozumnych ludzi. To musiałem być ja.

Czas testowania

Strzeliłem ok. 50 razy do losowych celów. W tym czasiemoje ręce zamarzły, a bielizna delikatnie wypełniła się lodowatą wodą. Huntsman Shadow trafił w większość rzeczy, w które celowałem i nic poza mną nie uległo awarii, co było bardzo miłe. Po mniej więcej godzinie woda właściwie wypływała z mechanizmu i wszystko w tym teście oscylowało zaraz powyżej punktu zamarzania, zwłaszcza ja. Wtedy właśnie wpadłem na na dobry, a nawet powiem, że bardzo sprytny pomysł. Rzuciłem Shadowa na maskę mojego samochodu, wgramoliłem się do środka i uruchomiłem silnik. Plan polegał na tym, żeby cieszyć się zaletami samochodu, podczas gdy Daystate był automatycznie testowany przez padający deszcz. Mój genialny pomysł trwał prawie minutę, zanim wibracje silnika nie spowodowały, że Huntsman zsunął się z maski w błoto z dość wyraźnym chlupnięciem, którego nie mogłem słyszeć, ponieważ wciąż siedziałem w samochodzie, cały czas ociekając i cicho potrząsając głową.

Potem udało mi się sprawdzić go na chrono, które pokazało, że Huntsman Shadow wciąż strzelał z energią 16 J, co oznacza nieznaczne odchylenie od normalnej energii. Dowiodłem również, że magazynek doskonale działał, kiedy był mokry, i że dwustopniowy mechanizm spustu nie przejmował się deszczem, wiatrem lub ich mieszanką. Problemem było to, że podczas gdy mechaniczna część systemu działała jak należy to czynnik ludzki działał dużo poniżej optymalnej wydajności, tak więc nie było sensu posiadanie takiego cudeńka. Musimy oczywiście pamiętać, że nikt wystarczająco bystry, aby wydać 3590 zł wymagane, aby posiadać Huntsmana Shadow, nie byłby na tyle głupi, żeby z własnej woli narazić go na taką pogodę.

 

Wniosek

 

Czy dokonałem czegoś wartościowego? Sądzę, że tak. Podczas tego terenowego testu, i kolejnej wersji w Bisley, gdzie udałem się, aby wykonać kilka właściwych zdjęć, Huntsman Shadow został mocno zmaltretowany, jednak ani razu nie uległ awarii. W pewnej chwili wydawało mi się, że pokładowy czujnik ciśnienia w jakiś sposób nabrał wody, jednak tak się nie stało. Była to woda powierzchniowa zaburzająca skalę czujnika, szybkie otarcie chusteczką rozwiązał problem... przynajmniej do czasu kolejnego napełnienia.

Uchwyty antypoślizgowe na osadzie okazały się niezbyt przydatne, ale właściwie nie musiały, ponieważ właściwości uszczelniającej mieszanki, która pokryto drewno, zapewniły pewny chwyt. Sądzę, że Daystate już to wiedział, dlatego też panele chwytów są bardziej ozdobą niż sposobem zapewnienia chwytu.

Instalowanie i odinstalowanie szybkozłączki nie stanowiło problemu, nawet z przemarzniętymi palcami, a ściągana zatyczka przetrzyma każdą pogodę. Czy zamknięcie całego kartusza w chwycie przednim może mieć na niego ochronny wpływ, tego nie wiem na pewno, jednak wiem, że trzymanie polakierowanego orzecha sprawiało lepsze wrażenie niż trzymanie polimerowej osady. Może to było podświadome, jednak wydawało się takie rzeczywiste.

 

Co na pewno nie jest podświadome, to moje przekonanie, że osada Shadowa sprawia dużo bardziej solidne wrażenie, niż większość osad polimerowych. Może to gramatura orzecha, która pozostaje widoczna, a może to waga drewna. Nawet wyobrażenie, „dźwięku" osady może odgrywać tu znaczącą rolę, ponieważ nie ma tutaj żadnego trzeszczenia kiedy się trzyma tą wiatrówkę.

Podsumowując, nowa wersja Huntsmana robi dokładnie to, do czego została stworzona, i będzie to robić przty każdej pogodzie. Jest to świetny wybór dla kogoś, kto potrzebuje sportowej wiatrówki odpornej na kaprysy aury.

 

Artykuł przetłumaczony z czasopisma Airgun World

 

Copyright © 2012 Your Company. Projekt i wykonanie AMP Media