Articles



Nareszcie jest - Logun S-16 Evo. Karabinek, który wielu ekscytuje i zarazem budzi u strzelców mieszane uczucia; poza tym poprzednie wcielenia miały problem lub dwa. Nawet ci, którzy lubią jego formę, z pojemną (400 cc) butlą-kolbą i 16-strzałowym odwracanym magazynkiem, będą teraz patrzeć na zdjęcia i szukać zmian - a tych jest dość dużo. Właściwie poza magazynkiem, butlą-kolbą i manometrem, praktycznie wszystko zostało zmienione. Czy S-16 Evo przeszedł całkowitą metamorfozę? Sprawdźmy.
Jednak wszystko po kolei. Zacznę od tego, że nowe Evo miałem tylko przez tydzień, a nie miesiąc, czyli tyle, ile zwykle używam nowego karabinka. Z drugiej strony, przez te siedem dni wystrzeliłem więcej razy, niż normalnie zrobiłbym to w trzydzieści dni. Nawet mieszkałem z nim przez trzy dni i noce, kiedy poszedłem do lasu i biwakowałem na jednym z miejsc strzeleckich.
Przebieg testów był bardzo intensywny i zarazem bardzo odkrywczy. Planuję powtórzyć tę formułę z kolejnymi wiatrówkami. Jestem winny powtórzenia wizyty S-16 Evo za miesiąc czy dwa, kiedy egzemplarze testowe skończą swoje podróże, jednak aktualnie dostałem go zanim trafił w jakiekolwiek inne ręce i oto, czego się dowiedziałem.
Evo-lucja
Jak napisałem, zmiany w S-16 Evo są różne i jest ich wiele. Prawdopodobnie największą modyfikacja w kwestii mechanicznej to rezygnacja z prostolinijnego systemu napinania na rzecz systemu klasycznego. Głównym problemem z poprzednimi S-16s były zacięcia śrutów. Aby być sprawiedliwym dla karabinka, większość z nich spowodowana była przez użytkowników nie do końca ryglujących dźwignię - konkretnie nie popychali oni dźwigni do końca, aby się zablokowała z charakterystycznym kliknięciem. Kiedy zdałem sobie sprawę z tego problemu byłem w stanie powtórzyć go poprzez połowiczny cykl ładowania, jednak nie miałem z nim trudności podczas moich rozbudowanych testów. Z drugiej strony, widziałem S-16 w stadium prototypu i zostałem w pełni poinstruowany jak go używać, dowiedziałęm się też, czego nie robić. Zwyczajni strzelcy nie osiągają takiego poziomu obeznania i zrozumienia. To, co świetnie działa w rękach doświadczonego testera, wcale nie musi działać w przypadku zwykłego strzelca.
Projektanci Loguna zdecydowali, by przerobić cały system napinania. W ten sposób powstał prosty, solidny i bardzo przyjazny dla użytkownika system napinania i ładowania, który, jak się wydaje, łączy zalety poprzedniego mechanizmu z tradycyjnymi rozwiązaniami. Powstał mechanizm z zagłębieniem z przodu, które sprawia, że dźwignia przeładowywania jest zablokowana w odpowiednim miejscu.
Tłumacząc jeszcze prościej: kiedy dźwignia jest zablokowana w zagłębieniu, znaczy to, że karabinek został w pełni aktywowany. Zabezpieczenie, które jest zabezpieczone przed awarią.
Chwyt pistoletowy wyprofilowany pod dużym kątem jest milion razy lepszy, niż rozwiązanie zastosowane w poprzednim modelu. Komfortowy, oferuje większą kontrolę i po prostu sprawia dużo lepsze wrażenie. Jest nawet lekki kontur, który prowadzi twój palec wskazujący wprost do języka spustu. Język również został zmodyfikowany w taki sposób, żeby zapewnić lepszą kontrolę strzału.
Język połączono z innym ulepszeniem w postaci dwustopniowego mechanizmu spustowego, bardziej precyzyjnego i dużo łatwiejszego w regulacji. Otaczającą spust osłonkę wykonano z materiału używanego w sławnym na całym świecie pistolecie Glock, zatem jest twarda.
Chwyty Evo zostały całowicie przekształcone, są teraz dłuższe i bardziej "chwytne", dzięki formie szablonu pionowych sztabek, które naprawdę spełniają swoją funkcję, zwłaszcza kiedy jest mokro, o czym przekonałem się podczas mojego kampingu. Szablon chwytu przedniego podniesiony jest poprzez krawędzie akcesoryjnych szyn umieszczonych tuż ponad nim. Wyglądają jak szyny Weavera, ale są to konwencjonalnie zwymiarowane zęby (włączając w to montaż celownika).
Wszystkie montaże nadają się do szybkiego i solidnego mocowania lampy lub latarki. Nie ma potrzeby montowania na nich lasera, ponieważ ta kwestia została już załatwiona. Z przodu chwytu znajduje się okrągły kanał, zaprojektowany tak, aby obsłużyć opcjonalny laser Loguna. Ten gustowny mały gadżet trzyma się w odpowiedniej pozycji dzięki imbusowym śrubom, a włącznik dostępny jest poprzez włożenie palca w drugi kanał w podstawie chwytu przedniego. Laser Loguna może zostać zamontowany w kilka minut i nie ma żadnych przewodów ani lepkich części. Niestety, całkowicie zapomniałem zbadać jego możliwości, jednak przy najbliższej okazji się tym zajmę, możecie być tego pewni.
Kolejną opcją, która niezbyt mi się przydała podczas testów, był w pełni regulowany dwójnóg. Evo wyposażono w zaczep montażowy na spodzie chwytu przedniego, posiada także formowaną wersję na osłonce butli-kolby, która również zawiera stopkę. Butla-kolba jest teraz pod kątem 20 stopni niżej od poziomu, a różnica, jaką wprowadza taka modyfikacja jest na tyle duża, że trzeba trochę poćwiczyć, zanim zostanie zaakceptowana. Całe ustawienie głowa/oko zostało radykalnie poprawione, a w związku z innymi ulepszeniami, S-16 Evo działa na całkowicie nowym poziomie.
Więcej zmian możemy znaleźć w miejscu, gdzie została osadzaona 14,5 calowa (37 cm), czokowana lufa Lothar Walther, wyposażona w zintegrowaną wersję systemu QGS (śmieszna nazwa dla świetnego tłumika). Jednostka ta wyposażona jest w przegrody, rozpraszacze powietrza i materiał absorbujący dźwięk, który skupia i dławi gazy wylotowe. S-16 jest niesłyszalny na dystansie 27 metrów.
Nie przygotowałem karabinka testowego do pracy na małym dystansie; a z celownikiem osadzonym powyżej osłoniętej lufy, nie jest to karabinek najlepszy na bliskie dystanse. Jednak S-16 zachował się świetnie. Każdy karabinek sportowy, który daje pewność na bliższych dystansach zwykle poradzi sobie także na większych odległościach, tak jak w tym przypadku.
Wybiegam trochę za bardzo do przodu, a trzeba jeszcze opisać inne modyfikacje, szczególnie nowy system doprowadzania powietrza Loguna. Wewnętrzny system zaworów został zaprojektowany od nowa i jak zwykle firma nie zamierza powiedzieć nic o szczegółach technicznych nowego mechanizmu. Jedyne, co wiem, to że "używa technologii wysokociśnieniowej, aby ukierunkować przepływ powietrza i zwiększyć zarówno wydajność jak i regularność", co jest ciekawym rozwiązaniem, jeśli potrafisz to zrobić, a Logun to zrobił. Specjaliści Loguna zredukowali również ilość wewnętrznych oringów o połowę, co poprawiło solidność, a testowy karabinek nie uniknął przecież obicia podczas moich zbyt intensywnych testów.
Krótka, 50-strzałowa wizyta na moim chrono ukazała rozbieżność 3,65 m/s, przy użyciu nowych śrutów 5,5 Accupell, które otrzymałem z testowym karabinkiem - to dobrze, niemal doskonale. Celność utrzymywała się podczas strzelania do papierowych celów na mojej prowizorycznej strzelnicy na dystansie 40 metrów . Kilka półcalowych, pięciostrzałowych grupek na pełnych 40 metrach powiedziały mi wszystko co powienienem wiedzieć o potencjalnej celności nowego S-16. Na narzuconym przeze mnie maksymalnym dystansie 31 metrów w pozycji siedzącej, karabinek ten jest prawdziwym drukarzem jednodziurkowych grupek. Wiem o tym ponieważ wiele ich wydrukowałem.
Spust "uwalniał" każdy strzał czysto i bez wahania za każdym razem, a przycisk bezpiecznika nie był ani razu bliżej, niż o włos od zaskoczenia, jednak po kilkukrotnym przetestowaniu bezpiecznika wogóle już nie używałem. Nie jestem fanem bezpieczników, ale wiele osób uważa, że są konieczne, a w USA nie sprzedasz w karabinka bez tego urządzenia. Bezpiecznik w tym modelu jest dyskretny i na pewno o nic nie zawadzi.
Magazynek
Jako jedną z niezmienionych cech S-16 Evo jest podwójny ośmiośrutowy magazynek, który musiał przejść serię surowych testów. Wykonano go ze stopu stali, jest solidny, a magayznki zapasowe są bardzo tanie. Ładowanie odbywa się poprzez włożenie śrutów w wolne sloty i ręczne obracanie magazynka (2 razy, 8-strzałowe magazynki) do czasu, aż będzie w pełni naładowany 16 śrutami. Potem całość wsuwa się w otwór pod karabinkiem, zaraz przed osłonką spustu, gdzie umiejscawia się z pozytywnym "kliknięciem".
Strzelanie jest jeszcze prostszą kwestią: odryglowanie, pociągnięcie rączki przeładowywania do góry, do tyłu, potem do przodu i z ponowne zaryglowanie. Kiedy pierwsza seria 8 śrutów zostanie wystrzelona, należy pociągnąć dźwignię w tył i wcisnąć przycisk zwalniania magazynka. Potem odwrócić magazynek do góry nogami i wsunąć z powrotem.
Z obudową ze stali i podwójnymi nośnikami śrutów wykonanych z bardzo wytrzymałego stopu, osłonięty twardym anodyzowaniem wg wojskowej specyfikacji, magazynek zbudowany jest tak, by działać przez lata. Nie można załadować go nieprawidłowo. Jedyne zastrzeżenie - nie ma wskaźnika pokazującego koniec śrutów. Jednak wysunięcie magazynka i sprawdzenie stanu śrutów zajmuje tylko chwilę, tak więc moja skarga nie ma żadnego znaczenia. Byłoby wariactwem wyrzekać się tak dobrego karabinka z powodu tak mało istotnego detalu.
S-16 Evo - mój werdykt
Pierwsze i najważniejsze: porównując do oryginalnego Loguna S-16, ten karabinek jest w całkowicie innej lidze. Logun wysłuchał raportów od klientów o poprzednim modelu i odpowiedział licznymi ulepszeniami. Każda cecha albo wygląda lepiej, sprawia lepsze wrażenie albo działa lepiej, a często - wszystko jednocześnie.
Balans Evo został polepszony poprzez zmniejszenie średnicy (a co za tym idzie wagi) lufy i przesunięcie całkowitej wagi karabinka bliżej do strzelca. Podczas gdy butla-kolba nigdy nie będzie idealną baką, nowa pozycja S-16 ogromnie poprawiła komfort strzelca i ustawienie oka. To znowu oddziałuje na pozycję głowy, a co za tym idzie, na cały balans karabinka i strzelca. Warto też zwrócić uwagę, że wszystkie te zmiany poczynione zostały wraz z polowymi testerami Loguna, którzy są jednymi z najbardziej doświadczonych strzelców wiatrówkowych na świecie.
Nie jest to zdecydowanie oburęczny karabinek i choć dźwignia napinania jest z prawej strony, ale leworęczni użytkownicy będą w stanie strzelać z niego bez problemów.
S-16 Evo to sprawiający dużo przyjemności, wydajny, wysokiej jakości karabinek, który spełni swoje zadanie w najwyższym standardzie - i będzie robił to jeszcze przez lata.
S-16 Evo był niezwykle przyjemny w testowaniu i nie zawahałbym się używać go na co dzień. Pozostaje oczekiwać na godnego przeciwnika.
Artykuł przetłumaczony z magazynu "Airgun World"
